Sonet 270
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Ten słowik, który tak się słodko żaliZe straty dzieci swych, czy ich macierzy —Którego skarga tak się dźwięcznie szerzy,Wprost w gwiazdy płynąc, nawet kędyś dalej —Mój on powiernik. Przed nim, w wiatrów faliSam siebie skarżę! — bo któż z ludzi szczerzejWinien swej doli, jak ten, co nie wierzy,By nieśmiertelni śmiercią umierali?Tak jednak łatwo, tak się chętnie zbłąkaMyśl, pewna tego, że blask Boski dzionkaW podziemne zmroki nigdy zajść nie może!
Dziś, udręczenie własne żyć mię skłania —Bym, łkając wiecznie, znał wyroki Boże:Iż tu ni szczęścia niema, ani trwania. —
Comments
Loading comments…