Sonet 274
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Już we mnie z laty przymierzchała błogoGorącość zbytnia, jak gdy w żądz pochodnięDojrzałość dmucha, a ta zwolna chłodnie,Wieczności mrocznej nadchodzącą trwogą.Już dłużej w Laurze ostać się nie mogąPodejrzeń widma — skoro zna, jak zgodnieŻyć z sobą mogą siostry te przyrodnie:Jej słodka cnota z moją męką srogą.Już bliski czas był, gdy się Miłość dawaZ Czystością zjednać — gdy z przyrody prawaBratem i siostrą są już kochankowieLecz Śmierć, ni Szczęścia, ni Nadziei dziełaDopuścić nie chcąc, w poprzek mi stanęłaJako wróg zbrojny, w drogi mej połowie! —
Comments
Loading comments…