Sonet 275

Translated by Felicjan Faleński

Pieśni Petrarki

Czas już był znaleźć spokój lub przymierzePo walkach tylu! — cóż, gdy w poprzek drogiTa się znalazła, co przed szczęścia progiStając, wspólnego wszystkim kresu strzeże!Jak mgła gdy wsiąka w tchy poranku świeże,Tak się rozwiało życie mej niebogi —A ja dziś w oczu jej drogowskaz błogiPatrząc, iść za nią muszę — gdyż jej wierzę.Nie mało odtąd zbiegło chwil, jeżeliJuż mi na skroniach włos się srebrem bieli —Wiecznież sam będę drżał Wieczności mrowiem?

Nie — Laura ze mną! Jeśli jej wypowiemWszystko, co cierpię — dość mi. Ona bowiemW Niebiesiech nawet mękę mą podzieli! —

Comments

Loading comments…