Sonet 276
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Już w cichą przystań z toni rozszalałejMiłość nas wiodła, byśmy ocaleniTen spokój mieli, co to w lat jesieniŻądzę przetwarza w cnotę pełną chwały —Już w mojem sercu oczy jej czytałyJakby w wierności księdze. W tem, zśród cieni,W chwili nie długiej, śmierć — ponura ksieni —Pracę lat mnogich rozbiła o skały.Sądziłem jeszcze w ostatecznej porze.Że więc w przeczyste uszy jej, wyśpieszęWyszeptać spowiedź myśli mych tajemną!A ona również byłaby mi możeCoś odszepnęła, coby ku pocieszePamięci po niej pozostało ze mną!—
Comments
Loading comments…