Sonet 279

Translated by Felicjan Faleński

Pieśni Petrarki

Wdycham powiewy dawnych lat — z tych wzgórzyPatrząc, gdzie owa Światłość wzięła ciało,Z której mi w oczy z woli Niebios dniałoSzczęście — a teraz któż je z łez rozchmurzy?O marny świecie! — oto ślady burzy:W zdeptanej trawie szemrze zdrój nieśmiało,I pustka w gnieździe zdobnem Laury chwałą,Gdziem miał nadzieję, gdy się duch mój znuży,Ledz pod jej stopy, z sercem kołysanemDo snu, i patrząc w oczu jej urokiSpokojnie kończyć życie me tułaczeMiłość mi skąpym, srogim była panemLaurą ja żyłe..... a dziś, w świat szerokiIdąc, rozpierzchłych jej popiołów płaczę! —

Comments

Loading comments…