Sonet 281
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
W źrzenicach wyschłych łzy mam znowu, jeśliTę pieśń tak tkliwą czytam oniemiały,Którą Miłości tchnienia podszeptały,A przyjaźń dłonią litościwą kreśli.Niezmożonemu ty podobny cieśli,Gmach z losów twardych wzniosłeś sobie trwały —A dziś mię kusisz: byśmy, pełną chwałyPieśń, śmiercią we mnie zmilkła, wspólnie wznieśli...O! chciałbym z serca wieniec mego czołaPodzielić z tobą! Biada mi! Śmierć bladaPo cóż jedyny skarb mi mój odkrada?Gdzieżeś ty Lauro? Któż cię dobyć zdołaZ grobu mej piersi? — gdy już tylko muszęTwem słodkieui tchnieniem żywić w sobie duszę! —
Comments
Loading comments…