Sonet 285
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
O dniu! o godzin ostateczne chwile!O gwiazdy czarnych barw u szczęścia mety!O wzroku Laury! któż mi, jeśli nie ty,Pociechy wieścił... bym je kładł w mogile?!Sądziłem wówczas — dziś się już nie mylę —Żem miał (o dziwne wiotkich żądz podniety!)Część, nie zaś wszystko stracić. Lecz, niestety —Nadziei płonnych wiatr unosi tyle!Jakże przeciwnie było mi znaczono!Toż w twarzy Laury mogłem czytać jasno:Że mi żywota blaski wraz z nią gasną...Biada! wzrok własny snadź mi był zasłoną,Żem patrząc, widzieć nie mógł, — by temprędzejByt mój dorównał ostatecznej nędzy! —
Comments
Loading comments…