Sonet 297
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Jakiż to Anioł tak się wnet użaliSkarg mych? i jakież Miłosierdzie skore,Cień upragniony Laury, w samą poręWidzieć mi dawa wśród świetlanej fali?Nią dusza smutna pieści się i chwali,I od niej taką chwyta w pierś pokorę:Że znów skwapliwie byt mój śmierci biorę,Żyję, i nie jest ciężko mi żyć dalej.Błogosławionaś, iż udzielasz chwałęZjawieniem samem, czy też słowy twemiCo są nam dwojgu tylko zrozumiale!— Wierny mój! wiedz to, iż odszedłszy z ziemiW sprawie nam wspólnej, dotąd ból twój dzielę...Rzekła — i innych błogich rzeczy wiele! —
Comments
Loading comments…