Sonet 304
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Z najsłodszych oczu, z najświetlistszej twarzy,Zdobnej nad czołem w tak promienne sploty,Że zda się przy nich słońca blask mniej złoty,Z uśmiechu, jakim Niebo tylko darzy —
Z rączek, co łatwo nawet zastęp wrażyMogłyby podbić miłosnemi groty —Słowem, od tchnienia pełnej cnót istoty,Zdolnej wśród Rajskich berło mieć MocarzyWziął życie duch mój! — Cóż gdy w owej porzeNiem się Anioły zachwycają Boże,Gdy ja w doczesnej ciała jęczę nędzy!Jedno mię tylko krzepi coraz śmielej,To, że ta, która żądze moje dzieli,Chce też, bym z nią się złączył jak najprędzej. —
Comments
Loading comments…