Sonet 306
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Jej tchnienie święte w spokój mój zdrętwiałyTak błogo wieje, że aż śmiałość bioręDać głos tym myślom, co złą dolą choreZa dni jej życia nieme być musiały:— Zginąłem przez was, oczy pełne chwały!Odkąd mi blaskiem waszym pierś rozgore —Boście zmieniły każdą dni mych poręW miłosne nędze i nadziei szały!... —To słysząc ona milczy pełna skruchy,W oczy mi patrząc. W tem, wśród ciszy głuchej,Z jej wzdętej piersi rzewne słyszę łkania.
I oto duch mój, zasmucony szczerze,Iż ją, szczęśliwą, łkać po ziemsku skłania,Złym snom odjęty, znów się w siebie zbierze! —
Comments
Loading comments…