Sonet 308

Translated by Felicjan Faleński

Pieśni Petrarki

Śmiercią jej słodkie nie zgorzkniały lica,Lecz ich słodycze słodką śmierć zrobiły.To cóż się waham? skoro do mogiłyZa mojem słońcem pójdę w ślad księżyca!Krwi własnej szczodry Bóg mię Mój pochwycaW objęcie, którem zgniótł piekielne siły —Więc przyjdź posłańcze śmierci nader miły!Wielka ku tobie dręczy mię tęschnica!I nie zwłócz — błagam! Bowiem myślę sobie:Czy ja mojego życia czasem nie śnię,Odkąd z mych objęć Pan ją w niebo wzniesie?Bom ja naprawdę umarł już w tej dobie!Z nią szedłem, i z jej życiem, jednocześniePrzy ostatecznym z nią stanąłem kresie! —

Comments

Loading comments…