Sonet 54

Translated by Felicjan Faleński

Pieśni Petrarki

Nieraz się nawet i pomyśleć boję,Że wątłe zmysły jeszcze mi służycie, —Że jeszcze w piersi mojej mieszka życie,Które uparcie łez goryczą poję.Patrząc w twe lica, w oczu blask i w zwojeTwych splotów Lauro, — myślę sobie skrycie:Jak tchu nie zbraknie ustom, co w zachwycieI dniem i nocą głoszą imię twoje!I jak ja mogę, niby cień twój blady,Wiecznie za tobą snuć się twemi ślady,Pieśniami jęcząc, co wprost z ciebie płyną —Których, że uśmiech twój mi nie ośmieli.Raczej nadmiaru uczuć mych, niżeliNieudolności mojej to jest winą! —

Comments

Loading comments…