Sonet 68
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Z więzienia zbiegłszy, kędy on zbrodniczyAmor, przez dziwne wtrącił mię bezprawie,Toż nie potrafię wypowiedzieć prawie:Ile wnet duch mój wrócić nazad życzy.Żyć już nie mogąc bez mych łez goryczy,Gdy się z powrotem znów u wrót mych stawię.Patrzę — aż zdrajca stoi w nich, w postawieTakiej, jak ktoś tam, co to trzech nie zliczy...Mędrsi odemnie poszaleli przecię —Więc i jam nędzny błagał w głos: — o! gdybyWrócić w łańcuchy, w jarzmo znów i w dyby! —Dziwną to rzeczą zda się wam? — cóż chcecie?Jakież zrządzenie człeku wyjść pozwoliZ niewoli, w którą popadł z własnej woli? —
Comments
Loading comments…