Olympja

Translated from Ancient Greek by Adam Mickiewicz

Najpierwszą woda istotą,A jakoby żar ogniskaZ nocnych ciemności błyska,Tak z wielmożnych skarbów złoto:I pierś luba, jeśli płonieZwycięskie zabrzmieć jazdy,Nigdzie ty jaśniejszej słońcaDniem innej nie patrzaj gwiazdyW przepaścistem niebios łonie,Ani innych piej, bardonie,Nad Olimpijskiej jazdy i gońca,Skąd duchem mędrców hymn znamienity,By uwielbić plemię Krona,Pod pańskie wystąpi szczytyW święte dworce Hijerona.

Łaskawym co berłem władaSycylii, możnej w stada,On wszystkich cnót blaskiem płonie,Muzyków on kwiat i czoło,Jacy przy biesiadnym gronieNieraz igramy wesoło.

Ale weź bardon ze ścianyI piej na doryckiej stronie,Jeśli ci pizańskie łanyMyśl do słodkich dumań bodą,I konia-wygrańca chluba,Co ponad Alfeju wodąLotnem ciałem u rydwanaZwycięstwo zgonił dla pana.

Syrakuzana, rumakolubaKróla. Blask jemu w dalekiej stronie,Kędy Pelopa Fryga osady,Którego ty, ziemiowładyUkochałeś Posejdonie,Gdy młodzieńca nad kadź złotą,Ująwszy za ramię słonie,Jasnego dobyła Kloto,O niesłychane cuda!Tak śmiertelnej mowy treściNad prawdę umie obłudaKraśnemi oplątać wieści.

Comments

Loading comments…