Ojcze wielebny
Translated by Jan Kasprowicz
Ogrodnik
OJCZE WIELEBNY, przebacz tej parze grzeszników.Wiatry wiosenne w szalonych wirują dziś rozpędach, precz unosząc tumany pyłu i liści umarłych — z nimi razem ulotniły się też wszystkie twoje nauki.Nie mów, ojcze, iż życie to próżność.Albowiem zawarliśmy nareszcie rozejm ze śmiercią i choć na kilka wonnych godzin jesteśmy nieśmiertelni oboje.
Choćby nawet królewskie zjawiło się wojsko i napadło na nas, potrząsnęlibyśmy smutnie głowami i rzekli;rzekli: „Przeszkadzacie nam, bracia! Jeśli koniecznie musicie mieć tę hałaśliwą zabawę, idźcie i gdzieindziej pobrzękujcie swą bronią.“ Nieśmiertelność zyskaliśmy przecież na kilka przelotnych li chwil.
Gdyby przyjazny nadszedł lud i otoczył nas kołem, głęboki złożylibyśmy mu pokłon i rzekli: miesza nas ten nadmiar szczęścia błogiego. Niewiele jest miejsca w nieskończonych niebiosach, w których my przebywamy. Albowiem tłumy kwiatów jawią się na wiosnę i skrzętne skrzydła pszczół potrącają się wzajem. Małe nasze niebo, w którem przebywa tylko nas dwoje nieśmiertelnych, za ciasne jest aż do śmieszności.
Comments
Loading comments…