Spędziłem dzień
Translated by Jan Kasprowicz
Ogrodnik
SPĘDZIŁEM DZIEŃ w palącym pyle drogi.A teraz w chłodzie wieczoru pukam do drzwi gospody. Opuszczona ona jest i w ruinie.Groźne drzewo asnath wyciąga głodne, łapczywe korzenie z pomiędzy otwartych szczelin ścian.
Były dnie, kiedy wędrowcy przychodzili tutaj, by sobie obmyć stopy strudzone.Rozpościerali kobierczyki w dziedzińcu w posępnem świetle wczesnego księżyca, siadali i o cudzych gawędzili krajach.Rzeźwi budzili się o poranku, gdy rozweselało ich ptactwo i kwiaty przydrożne kłoniły przed nimi swe główki.Na mnie jednak, gdym tutaj przybył, żadna płonąca nie czekała lampa.Czarne smugi sadzy, pozostałe po niejednej zapomnianej lampie wieczornej, wyzierają z ścian, jak oczy ślepców.Świętojańskie robaczki migocą w zaroślach nad stawem wyschniętym, a gałęzie bambusów rzucają cienie na ścieżkę, zarosłą trawami.Nikt mnie nie gości u schyłku mojego dnia.Noc długa przedemną, a jestem strudzony.
Comments
Loading comments…