Pieśni ofiarne — 20

Translated by Józef Jankowski

Tę, która w głębiach pozostała bytuMojego, w zmierzchach jawy i zachwytu,Tę, która nigdy, nigdy swej zasłonyNie odchyliła w ranek rozświetlony:

Tę w darze Tobie ostatnim, mój Boże,Zamkniętą w pieśni mej ostatniej złożę.

Próżno ją mową zaklinałem różną,Rozum wyciągał ramiona napróżno...

Schodziłem kraje, przerżnąłem wód fale,W sercu ją mego serca nosząc stale, —Krążyły wokół niej, jak pszczół rój złoty,Mojego życia upadki i wzloty.

Ponad me myśli i ponad me czyny,Ponad marzenia i snów mych wyżyny,Wyniosła swoje królewskie znamiona,Zawsze samotna i niedosiężona.

Wielu do drzwi mych stukało tułaczy,Pytając o nią, — wracali w rozpaczy.

Niemasz człowieka ze swoją tęsknicą,By ją obaczył kiedy licem w lico —I tak samotna pozostała, Panie,Oczekująca na Twe zmiłowanie.

Comments

Loading comments…