Pieśni ofiarne — 21
Translated by Józef Jankowski
Rankiem mi wietrzyk wyszeptał pobudką,Że popłyniemy razem z Tobą łódką,Jedno ja z Tobą — i już o tej zmowieŻadna się dusza na ziemi nie dowie,O tem pielgrzymstwie naszem w kraje słońca,Ach, nie do brzegów — ale już bez końca.
Na tym bezbrzeżnym blasków oceanieTy będziesz słuchać z milczącym uśmiechem, —A moje pieśni, jak światła wylanie,Popłyną jednym miłości oddechem,Wolne, jak fale, i wolne, jak skrzydła,Wolne od ziemi i od słów wędzidła.
Więc chwila jeszcze ta nie przyszła złota?Więc ciągle jeszcze tutaj ta robota?...Oceanowy brzeg gaśnie w zamieciPyłów słonecznych, i zmierzch już zapada —W stygnącem świetle pospieszna gromadaMorskiego ptactwa do gniazd swoich leci...
I któż wie, kiedy nadbrzeżna i kruchaŁódź więzy swego odczepi łańcucha —I, jak ostatni szmer słońca na fali,Zadrgnie i zniknie w nieprzejrzanej dali?...
Comments
Loading comments…