O błogosławieństwo Boże

Kiedy noc swoje cienie chłodzi,A myśli, które kołemWe dnie bujały, prawie wszytkie społemW mej zgodzie serce wodzi,—W nabożeństwie, w radości,Śpiewajmy chwałę Panu wszech możności.

Zniżmy kolana a wznieśmy źreniceDo światłości wieczystej;Słowa do chęci przyłączywszy czystej,Prośmy, by lżył tesknice,A krewkości potężneSkromił przez łaski swoje niezwyciężne.

A jako czyni przy pracej młockowiPożądny wiatr czerwcowy,W słonecznym ogniu z ziarn precz wiejąc plewy, —Aby też człowiekowiDuch jego łaski wiecznejTroski odwiewał z istności serdecznej:

By błogosławił polam w obfitości,Tak, iżby ziemia miłaWięcej owocu niż kwiecia rodziła,Rószczki pełne radości!Pokój torem wybornym,W jasnym ubierze, umyśle niespornym,

Wkoło niech buja w wieńcu oliwowym,W rozkoszy opływając.Gaje, pagórki, rzeki okrywającW bezpieczeństwie takowym,Aby bez broniej wszelakiejKażdy wolno szedł bez bojaźni jakiej!

Aby, jak słoneczne promienie życzliweWilgotność wysuszają,Którą użytki z ludźmi upadają:Tak błędy nam szkodliweNiech niszczy Bóg litości,A potem wwiedzie do wiecznej radości!

(1590).

Comments

Loading comments…