Setnik rymów duchownych — LVIII

Jak ptaszek rozrzewniony,Co swoje doległościW krzu, na gałązce, listkiem zasłonionyOd słonecznej przykrości;

5 Śpiewaniem ciesząc nie chce odmienności,

Tak w nocy, we dnie k temuTeż płaczę, utrapiony,Za me występki, ciężkie sercu memu;A do ciebie skłoniony,

10 Proszę, odpuść je, Boże obrażony.

Lecz cię, widzę, nie ruszyGłos mój, łaski niegodny,Gdy żałość trapi a członki płacz suszy.

Wadzili, żem niezgodny

15 Często z twą wolą, a wnet zaś powodny?

Cóż mam rzec, jeśli śmiałyZmysł troki niezwyciężneNa mój kark włożył, co mi moc zabrały?Ach, że nie tak dołężne,

20 Żeby w drogach twych mogły być potężne.

Więc się bronić zmysłowiMdła natura nie może,Równa dziecięciu przeciw rycerzowi.A nic mnie nie wspomoże,

25 Opuściszli rąk twoich pracą, Boże,

Głupia, prosta owieczka,Gdy ją pasterz niebacznyW las bujać puści, skąd trudna ucieczka,A w puszczy jest zwierz łaczny,

30 Ginie a ów ma z szkodą frasunk znaczny.

Ach, nie puszczaj w smrodliwąSzczekę dusze ubogiejPrzeciwnikowi, by widząc błędliwąSamę, bez wodza, srogi,

35 Porwawszy nie wniósł za piekielne progi.

Zaż, ojcze dobrotliwy,Przetoś mieć chciał stworzoną,Byś dał za obłów złemu, lutościwy,Wężowi polubioną

40 Rzecz, wdzięczną pracą rzecz drogo kupioną?

Niech kiedy ku lutościNędze moje cię wzruszą.

Wyrwi Harpijam, pełnym wszech przykrości,Troskom, co siły suszą;

45 Daj, by tak sprośnie nie władnęły duszą.

Comments

Loading comments…