Setnik rymów duchownych — LXV

Królu wszelkich narodów,Czemu ludzi tak wiele,Co mi smutnych przechodówŻycząc, mają wesele,

5 A jak iskry wzruszone,Niechętnych wojska rostą niezliczone?

Więc między nimi siła,Co chcą, by dusza mojaNa twej pieczy nie była,

10 A nieskończona twojaDobroć o nię nie dbała;Stąd mych upadków nadzieja w nich wstała.

Lecz się ja cieszę tobą,Boś ty moją obroną,

15 Nadzieją i ozdobą,Przez cię ujźrę wznieconąMą cześć, acz teraz zgasła,Duszę wesołą, co w ciężki żal zaszła.

Kiedy rostą me trwogi,

20 K tobie wołam w ciężkościI znam, że duch ubogiZ gniazd twych ziemskich niskościW niebo wchodzi. Stąd bioręPewną nadzieję, że mi dasz podporę.

25 Zaczem członki bezpiecznie,Z bojaźni otrząśnione,Łożu zwierzam koniecznie,Które snem ucieszoneBiorą z siłą moc taką,

30 Że mi nie ciężko znieść pracą wszelaką.

By też lud niezliczonyPowstał na moje szkodyNie byłbym zatrwożony.Porusz niebieskie zwody

35 I zwierzchność, Boże wieczny,Rzekłbym: w twej władzy mój żywot bezpieczny.

Wiem, że ramię władnąceTwe złosnych już dotknęło,Gdzie serca źle życzące.

40 Z ich szczek kości zginęłoTyle, coś starł, że siędąW rychle, gdzie żałość wieczną cierpieć będą.

Ty z wszelkiej doległościMożesz lud tobie miły

45 Wyrwać i mieć w radościI ozdobić ich siły;Przecz spuść swą łaskę, Panie,Niech zawżdy cieszy twych wiernych ufanie.

Comments

Loading comments…