Setnik rymów duchownych — LXXII
Mdłych, znędzonych krewkości,Przydź, o pocieszycieluŁaskawy, o ciężkościNaszych lekarzu z wszech przedni, nie z wielu,
5 Nad wszytkie, co ich byłoA swoją sławą który wiek zdobiło.
Przydź, duchu świętobliwy,A me serce nieczyste,Które mój płacz rzewliwy
10 Płócze, niech ognie twe suszą wieczyste.Ty oświeć te ciemności,Które powstały z moich nieprawości.
Wiesz, iż, chocia z opoki,Pobrzeżne psują ściany
15 Morskich wałów przeskoki;Tak i mnie wielkie a głębokie ranyCzynią grzechy brzydliwe,Stąd mi noc przykra, dni nie pożądliwe.
Przydź, władzo niezwyciężna,
20 A ręką wiecznej mocy,Co wszem siłam potężna,Przeciw tym lodom dodaj mi pomocy,Co mą duszę objęły;Niech nią nie władnie, acz ją w swą moc wzięły,
25 Śmierć albo więc zdradliwyNieprzyjaciel on srogi,Co się rad jak życzliwyStawi a zwodząc słodzi swe nałogi,By tak władnął bezpiecznie
30 W ciemnościach, gdzie strach i ból mieszka wiecznie.
Nie ma, gdy najśliczniejszyRok wszech pełen radości,Liścia las najgęściejszy,Ni kwiatów łąka, ni zioł w ich hojności,
35 Jak ja smutków, żałościMam w nędznem sercu z okrutnej chytrości.
Ulecz duszę troskliwąI nędzną, bo zwątpiłaW swem zdrowiu, gdy teskliwą
40 Febrą zjęta; daj, tobą się trzeźwiła,Nie konfekty z sokamiZ zioł różnych ani z kwiatków receptami.
Ugaś wnętrzne pragnienieOnym żywym potokiem
45 Łaski twej, co sumnienieW nas uwesela, nie ziemskich wód stokiem;Owaby jad zmiarkowałLudzkich żałości, który mnie zwojował.
Comments
Loading comments…