Setnik rymów duchownych — XLIII

Izaż godzina przejdzie, w którąbym ku tobieGorzkim duchem nie westchnął o ratunek sobie,Ciebie prosząc, mój Boże, niech wnidzie przed twojeOblicze długa prośba i wołanie moje.

5 Dni żywota mojego wniwecz obracająŁzy z żałości, którą znam, a w otchłanie pchają;Podobnym ciałom onym, co groby zaległyA przez śmierć troski w świecie i władzej odbiegły.

Zrównałem się z onymi, co w ziemi złożeni

10 Na stronie, od ręki twej, i już zapomnieni:Tak wiele mnie żałości z smutkiem ogarnęło,Że mi władzą i pamięć z baczeniem odjęło.

Znacznie się tedy gniew twój wylał, Panie, na mię;Na mię się wylał, mówię, czego i w tem znamię,

15 Żeś chętliwie oddalił przyjacioły moje,Co dawali w żałościach życzne rady swoje.

Dałeś mnie im na wzgardę i tameś posadził,Skądbym do ciebie nie mógł, ni ty o mnie radził,Już źrenica gorzkiemi łzami wypłynęła,

20 Wszytkie zmysły me gasną, nadzieja zginęła.

Lecz wspomni, Panie, proszę, co za korzyść tegoI jeślić chwała może rość z zatraconego?Zaż łaskę twą wysławi, kto w otchłaniach siędzie?Zaż (niestetyż) umarły ciebie wielbić będzie?

25 Wzdycham ku tobie w nocy, a niż słońce wstanieUprzedza cię prośba ma: wżdyś zaniedbał Panie!I czemuż mną tak gardzisz, Boże wszem władnący,Przecz oblicze odwracasz, w lutości słynący?

Nędznym ja proch, o Panie, a z młodości mojej

30 W niwecz mnie kazi prawie strach niełaski twojej.Jużem zwątpił w ratunku, śmierci czekam tylko,A władzej członków moich gorzkich godzin kilko.

Nademną uczyniłeś stek przykrych żałości,Zawarłeś nad mą głową głębokość ciężkości,

35 Czekając twej pomocy w mej teskliwej sprawieOsłabiałem w nadziei i sna zwątpił prawie.

Opuścił miłujący, a powinny, Panie,Odstąpił, rozumiejąc, że moje ufanieW tobie na pośmiech wyjdzie, a ty, żeś odrzucił.

40 Okaż, proszę, żeś jeszcze zgoła nie porzucił!

Comments

Loading comments…