Setnik rymów duchownych — XXXI

Twego ratunku, Boże,Pełny łaski, lutości,Przeciw wężowej złościWzywam: bo w sercu łoże

5 Moim ma, pewnie bez ciebie mnie zmoże.

Ciebie szukam, mój Panie,Chcąc ci zlecić swą trwogę,Lecz cię naleść nie mogę,Bo zawżdy obłok wstanie

10 Z mych grzechów, tłumiąc me w tobie ufanie.

I światło mi zasłaniaTwoje, o słońce wieczne,

A tak siły serdeczneZłosny nałóg w sak wgania;

15 Zginę bez twego, Panie, ratowania!

Oświeć, Boże, ciemności,Jak słoneczne promienieZganiają przykre cienie,Gdy obłoczne czystości

20 Przez zachodzących chmur mienią własności.

Iskierka, chocia mała,Twej łaski dobrotliwejZa pochodnią w błędliwejDrodze niechby się stała,

25 By ją strudzona dusza wodzem miała.

Abym wżdy torem jakimTrafił, gdzie ty przebywasz,Daj mi, gdyż to dać mi masz.Nie daszli, kształtem takim

30 Mało po inszem mem dobrem wszelakim.

Jeśli cię mniej miłuję,Niż mam, i to wyznawam,A swój mdły zmysł wydawam,Z tym ciężarem, co czuję

35 I który więtszy niż swą moc najduję,

Wznieść się nie mogę, Panie,Przed troskami i żądzą,Które w sprosnościach błądzą;W tem opuszczam ufanie

40 K tobie, o którym miałem mieć staranie.

Lecz gdy promień żywiącyPuścisz twojej lutości

Na chęć, co jak w ciemnościGościniec ma wiodący

45 Do światła twojej dobroci, władnący,

Wtenczas, o Boże wieczny,Wszelkie inne pokłady,Jak te, co pełne zdrady,Wzgardziwszy, już bezpieczny

50 Do ciebie skłonię swój umysł serdeczny.

Comments

Loading comments…