Banko
Banko
Tak. Koń mój usnął. Po raz pierwszy widzę,Że koń uśpiony ma groźniejszą postać.Tak. Miecz mój zaschnął. I temu mam sprostać,Że teraz giętszy niźli jęzor lwicy.
Zamek mój pusty — ale wejdź tam, spróbuj,Po pustych sieniach jakbyś szedł w gardzieli.Gdy świecę najdziesz,Nie zatleje knot —Owo odkrycie rozbieli ci wargi.
Me biedne łoże. Przeżarła je wilgoć,Już żadna róża nie spadnie w mą pościel.Ale czyś widział taki głaz miłościJak w tym wezgłowiu, martwym niby pagór?
I sam się boję. Nieistnienie nawetNie istniejących obezwładnia w lęku,Ktoś nieopatrznie dotknął pustki po mnieI zastygł w rzeźbę z rozpostartą ręką.
Comments
Loading comments…