Bilard (Grochowiak, 1978)

Bilard

...Zieleń sukna bilardowego, zwłaszcza jak ta — na starymBilardzie typu karambol —Tu i ówdzie rozbielona plamami calvadosu, w gruzachBrunatnych od cygar, kwaśno pachnącaPotem mężczyzn, kapiącym wprost spod pachy,Pastwisko małych kropelek śliny suchotniczej, wydętaPodłużnymi fałdami, które od lat zniwelować pragną pracowite kciuki,Zieleń sukna bilardowego — kotlina

...Jej intensywność i boleść można uzmysłowić sobie mechanicznie,Naciskając rozstawionymi palcamiPowieki zaciśnięte na gałkach ocznych, to będzie czerwień,Ale i siostra jej najbliższa: taką oleistą purpuręNiósł synek rybaka w zardzewiałej puszce, biegnąc poprzez plażęNaprzeciw ojcu, który czekał z pędzlemPrzy burcie łodzi, złuszczonej chemicznymi solami morza,Siostra takiej czerwieni —

...Udręczenie jej — i rozkosz, znużone zawstydzenie i wyuzdanieW pokusie, pracowitość robotniczą i kurewskie rozespanie,Poddańczość na samczą ohydę mężczyzn, a także i mściwośćHerodiady, albo — co mówią — tej brudnej Małej, której trzeba płacićCoraz więcej i więcej, narażając się przy tym na sprośne uwagi,Całą tę psychologię, psychomachię, psychodewiację

Przechowuje doskonale dyskretnaBila —

...Delikatna w swej żółtości jak zęby umarłego, chłodnaNieco odstręczającym ziąbem hotelowego prześcieradła, a jednakBudząca sympatię swym twardym pancerzem, wysokośpiewnym dźwiękiemPrzy zwarciu, kokieteryjnym kolebaniem biodramiPrzed zejściem w głąb czeluści.Jest bilardowa kula świadkiem najbieglejszymSukiennej zieleni —

...Ale i ten lekko zmaltretowany żakiecik kelnera, zawszeZ wysadzoną na wierzch grzybnią nici zamiast środkowego guzika; i tenSinoseledynowy słój po ogórkach, głęboko karbowany u kołnierza; aleI fajka z oślinionym ustnikiem (ledwo co się wysmyknęłaZ mięsistych warg clocharda, przychodzącego tutaj na nocleg, pomimoHuku wody spuszczonej w klozecie); ale i tenNekrolog rozlepiony dzisiaj na wszystkich białych murach Arles: ale iDegas w miękkim berecie i jedwabnej kamizelce na okrągłym brzuszku:„Arlezjanki proszę zostawić dla mnie”, ale i tyle rzeczyTa zieleń sukna —

...Myślał to wszystko uciążliwe, ukryty czujnieZa plecami Gauguina, wygiętymi w pałąk urzędniczego garbu; patrzył,Jak on łatwo kładzieTe swoje ugry i sieny palone, nie pędzlem,Lecz szpachlą.Boże miłosierny —

Comments

Loading comments…