Bitwa (Grochowiak, 1978)
Bitwa
O, ile od tkliwości i miłości pościł,Aby wszedł po Jej włosy jak w żywiczny kościół.
Pojrzał wpierw po witrażach, w środku twarzy stanął,A tam wyżej — na czole — stał już słońca anioł.
O, jakże się przepłoszył, ucieszył, przyczaił,Że sam jeden stratuje każdy blask w tym kraju.
Nie usypie spod palców niczego prócz zgliszczy,A co zacznie miłować, miłowaniem zniszczy.
Nie ma bowiem spełnienia, aby nic nie brzydło;Kochasz blask Jej? Stłucz lampę. Kochasz wdzięk? Złam skrzydło.
Tak też czynił radosny. Pochylony nad zlękłąCałą polać przemierzył — od wstydu po piękno.
Jeszcze wzrokiem zaczerpnął tętniące powietrze,Potem zwarli się w bitwie; śmiertelne dwa miecze.
Comments
Loading comments…