Czułość albo Guliwer
Czułość albo Guliwer
Chodziła po mnie księżniczka z złotą konwią I śniłemŻe podlewa me palceAby znów zakwitły
Była drobna Niebieska Za srebrną woalką
Potem śniłem strażnikówKroczących w głąb ustNa moście zwodzonym języka
Kapral podniósł latarnięRozzłocił mi krtań
Wreszcie w muszlach mych dłoniWzniesiono kościoły —
W lewym był pogrzebW prawym zaślubiny
Leżałem w trwodzeBy niczego nie spłoszyćMokrym chlupotemSerca
Comments
Loading comments…