Dąb (Grochowiak, 1978)

Dąb

Bo dąb z drzewów wszystkich niepodobny wiela,Jak niedźwiedzia z gawrą — grzmot z chmurą rozdziela.Weź tę metaforę, w głąb korzeni zawęż:W solach minerału znajdziesz dębu pawęż.

A tam małych nóżek, chitynów igrzysko,Blaskiem kominkowym buzuje mrowisko.Szczupłe czaszki dzwonią, młoteczki łękotekNiebu odgwiazdują, jaki dąb jest obiekt.

Tedy Bóg się wstydzi. Grom w niebie zawisa,A polana łysa jako pusta misa.Ludzie tam siadają, obrusom na postój,Rybkę smagłą dzielą dla zacnego postu.

I kiedy już bezpiecznie tłusta warga mlaska,W ość spluniętą z wargi nagle piorun trzaska.Nie masz poniedziałku, choć była niedziela...Bo dąb z drzewów wszystkich niespodziany wiela.

Comments

Loading comments…