Dwunasty listopad

Dwunasty listopad

Teraz ją trzeba rozbierać z rozwagą;Znać, gdzie się kryją czułe klęski ciała,Tak by wpółskryta, przecież naga stała,Nie obnażona, aby była nagą.

Źródłem pożądań będzie nagość czoła,Źródłem bezwstydu powiek obnażenie;A źródłem światła zestrzelone cienieW jej kruchych dłoniach jak w sennych wądołach.

★Widziałeś pożar? — Dziś spoglądasz w płomieńLampy wysokiej. W gwiazdę ponad sosną.Wzywałeś gwiazdę — ? Dzisiaj masz radosnąLampę krążącą w okna nieboskłonie.

Ty byłeś inny — ? Inna jest też klęska,Mniej może wielka, może bardziej wzniosła.Ponad wodami cicha mgła narosła,Duch ponad mgłami, litość jest zwycięska...

★Litość? Bądź czujny. Bądź ostrożny z ową,Która już czeka za progiem twej twarzy:

Ta Ruda Wdowa, co w paluszkach ważyW garstkę wyplute, twarde DOBRE SŁOWO.

Inną mieć będziesz. Nie damulkę z miasta,Co na wieś jedzie, dziecko do chrztu trzyma —Lecz między starca i psimi oczymaPrzeciwny Bogu most, który narasta.

★Jakże wzgardliwi byliście oboje.Ty — dla twej dumy. Ona — że na wietrzeKładła profile swe od liści bledsze,A tyś je łowił, chronił w książki swoje.

Myślałeś: tutaj, między tymi stronyPrzetrwa jej profil jak w zegarze dusza;Przecież dziś wiecie, że twarze zasuszaCzas przysypany i dąb przewrócony.

★Teraz ją trzeba rozbierać z powagą,Lub może lepiej czekać za jej progiem,By sama z siebie zdjęła czas i trwogę;By nagą będąc, nie była już nagą.

Poczekaj! Ona. Tak, to tylko onaSpłoszoną wiarą może was ocalić,Bądźcie szczęśliwi. Dobrej nocy. AlićTa rzecz się skończy, choć jest nieskończona.

Dedykacja: Żonie

Comments

Loading comments…