Epigramat (Grochowiak, 1978)
Epigramat
— Cicho!Minęło —Przewiało przez twarzPrzelotem śniegu? Skrzydłem ptaka? Ręką —Tak pięciopalcą, tak cienką, że ażJak śnieg — jak skrzydło — jak przelotność cienką?
— Cicho!Upadło —Nie tu. Może tam?Pod drzewem w lesie? Na łysym pagórze?W oku pejzażu, który tyle znam,Ile go słowem „złoty klon” wywtórzę”?wywtórzę?
— Cicho!Wróciło —Smagnęło przez grzbiet.Podcięło nogi, owinęło szyję...Gdzie się nie zwrócę, ja będę w to szedł,Ja to przeżyłem — i to mnie przeżyje.
Comments
Loading comments…