Gdy już nic nie zostanie

Gdy już nic nie zostanie

Kiedyś usadzę cię nagą wśród przepychuBędą tam suknie ciężkie jak wodaBędą pończochy o zapachu jabłekBędą na głowę nakrycia szerokieI będzie metal

Chcę cię mieć nagą w krajobrazie ciemnymGęstym od brązów świeczników wazZ których niech dymi waniliowy ponczW rozdęte chrapy nieruchomych dogów

Czuł tę potrzebę Rembrandt kiedy SaskięMalował coraz w śmierć swą odchodzącąJakby chciał wstrzymać ją wagą winogronPrzygnieść świeczników drogocennych światłem

Comments

Loading comments…