Kwiecień (Grochowiak, 1978)
Kwiecień
Jakie błękitne oko masz przy wełnach bazi,Wikary się przeżegna, ksiądz proboszcz obrazi.Wszak do Panny Najświętszej miała być koronka,A tu biskupiańska przyfruwasz koronka.Czerwony język ognia wkładasz między aktyStrzeliste. Ale przecież sosną jesteś, panno, ach ty.
I w organach fistule czule klują tobieSoprany jak kasztany — świece twej ozdobie;Wstyd niewinny pokrywasz rzęs długich powłócznią,Jak rycerz świętobliwy Bożą Mękę włócznią.Chwałę sobie zaskarbiasz ledwo taką tę, żeMiłować ciebie w żonach będą dzisiaj męże.
Jak w pierwiosnkach gałązką sędziwiec przebiera,Z jaskółką w obu dłoniach bezpłodna umiera,Brzydala od nadziei pięknotka odpycha,Lecz nie mądrość jest przy tym, zwyczajna ot, pycha.Tyżeś w tabernakulum klękający kwiecień,Bóg z opłatka to wita, a o reszcie wie cień.
Comments
Loading comments…