Orłow, gdyby mówił o Achmatowej...
Orłow, gdyby mówiło Achmatowej...
W długiej alei za tak lekką furtkąŻe wszystko stanie się jasne(Przynajmniej na tej żwirowanej ścieżceKtórąDotykała drewnianym końcem hebanowej laskiZe srebrną gałką)
Oh NadiaTe psy — wargi mojeJakoś je strofujBiczujWrzątkiem ze samowara —
Były tuje — były były były były i były no popatrzA chodzi tylko o perspektywę spadającąW dół —
Anna Achmatowa stała w długiej fioletowej sukniJakby ktoś za wrzosy pociągnął w nieboI po krzykuPawia
Ale żaden paw nie wchodził w gręNie zaprzątaj sobie nim głowyDoprawdy
Siwiuteńka DostojnośćPoetessa bandażująca
Płonąłem w czołgu — to wieszGasiłem kulomiot — to znaszMam tyle orderów za Rosję ile ikon w ikonostasie — to rozpowiadaszA jakem ja furtkę tę niańczyłMiędzy tuje delikatnie stąpałNie uwierzysz
Oh NadiaTe psy — wargi mojeDygotały lekkim podskórnym trzęsieniemRasy
Wiesz kogo skrzyknęła wyrzucając laskęW sam kątek tui na bladych obłokachBuciory preczOnuce z nógBoso klęczący przyniosłem głowę Błoka —I to całąNa cudzoziemnych ramionach
Comments
Loading comments…