Październik (Grochowiak, 1978)

Październik

Boleje kręgosłupa różańcowy pacierz,Nie weźmie go w opiekę pacierz, skoro paździerzReumatyzmu przenika zgwichtowane ramię.A tu chmura Ruszczyca w zziębłej okna ramie,A tu gawron się stroszy od dzioba po ogon,Upiorzydło po nocach stuka palcem o gont.

Tedy bierzem za trąby, za bębny, za dudyI reumatyzm prosimy do świetlic na trudy,Chóry męskie, teatrów niedorzecznych trupyCzynią sztukę, że sztuka opóźnia w nas trupy.Niechaj i naurąga obcych fruktów smakosz,Nasz nie małmazyje, a osłódki ma kosz.

Gdy wracasz z wieczornicy, znów cię batem smagaPonad kobzy najwyższe dująca powaga.Zima śmignie proroctwem spod szronowych pierzyn,Zarzuć dudy na grudy, czas, chłopie, do pierzyn,Czemu zwlekasz, starucho, pod piernaty włóż go!A ty okiem ściemniałym czytasz wyrok: łóżko.

Comments

Loading comments…