Samolot (Grochowiak, 1978)
Samolot(Z cyklu „Spotkania”)
Dziesięć tysięcy metrów nad Kaukazem —On — człowiek w przepoconej koszuli — w skarpetkach ciężkich od zmęczenia,Pijąc wódkę z trudem, z mozołem kochając żonę, z bruzdą na czoleWalcząc o niewysłowione piękno swojej twarzyTrzepotał w samolocie, jak serce w Ikarze, jak serce podchodzące pod gardło:
Mówił Artur:— Siądź, proszę,Ona mówiła:— Nie zjadaj alkoholu!I szedł Broniewski — na przestrzał twarzy pasażerów, wątroby swojej i płaczu.
I pojąłem:Od niego zależy lądowanie!
Na twarzy białej Umarłej?Na profilu Dantego?Na ościach ryb wyrzuconych i połkniętych przez słońce?Na głowie pocałowanejPrzez Gwiazdę,Co wolno przecieka?...
Comments
Loading comments…