Sen (II)

Sen (II)

„Śniła się zima...” A był to — pamiętasz,Matko? — nasz salonZ kanapą ze skóry,Z biczami mrozu na świątecznych szybach,Z kaflowym ciepłem.

Ojciec od rana już pachniał koniakiem,Podłogi pastą,Rodzeństwo komunią.

Pies gdzieś się zaszył i ćwiczył kolędy,Wszak o północy miał do nas zagadać.(Potem go NiemcyNauczyli wycia.)

„Śniła się zima...” Więc pierwszy wszedł Anioł:O jakże pięknie łączył w swej postaciIdeę śniegu z wąsami stolarza —

Herod od progu roztaczał swą władzęPonad kieliszkiem, piernikiem, kapustą,Plebejusz z rzeźni —I wreszcie Diabeł. W kożuchu baranim,W pasie związany stajennym łańcuchem,

Otwierał Piekło z wyziewami mąki —Ten był ci piekarz z najbliższej piekarni.................................................................................................................................................................................

Stół.Wokół stołuToczyła się strasznaGonitwa Ojca ze Śmiercią i Diabłem;Za nimi HerodPrzed Herodem Dziadek,A wszyscy w gniewie, popłochu i śmiechu.

Na twych kolanach — jak na szklanym wzgórzu —Okrutnie Mały uczyłem się lęku.

„Śniła się zima...” Zbiegłem z twoich kolan,By cały w płaczu dopaść wprost do Diabla,Zatopić płacz swój w przepoconych kudłach.

Uniósł mnie w łapach piekarskich — nad rogi —Ja, podniesiony, ujrzałem świat inny,I Was inaczej — i lęk swój inaczej.................................................................................................................................................................................

Anioł jest w niebie, Diabeł zszedł do piekieł,A Herod — pijak — nie da się wyprosić.

Comments

Loading comments…