Spojrzałem w twarz Marzeniu...

★ ★ ★

Spojrzałem w twarz Marzeniu —Było odwieczne i stare, najstarsze z marzeń ludzkości.Widziano je wciąż tak samo: jako nagiego chłopca na wysokiej skale;Ale ja podszedłem najbliżej.

Tam już tylko piołun zapachem się krzewił,Suchą łapkąŚwiat błogosławiła jaszczurka.

„Chłopcze — zapytałem — mój złoty chłopcze,Dlaczego tak późno przychodzisz na odwieczerz?Swoi siedzą przy stołach, wyłożyli łyżki i metalowe talerzeI nawet kłódka roztworzyła usta z głodu.

Chłopcze — powiedziałem — niesforny chłopcze,Czy wiesz, że niczego nie zaczną bez ciebie, Złotego Gościa?Kobiety boją się rodzić,Starcy watoliną uszczelnili trumny,Mężczyźni mówią « tak » i « nie » — i nie ma to żadnego znaczenia.

Chłopcze — wyszeptałem — sędziwy chłopcze,Kto ciebie nie malował,Nie pisał,Nie wzywał —

Ten ma teraz skrzydła, aureolę i bat,Ten jest Aniołem Gabrielem twojego opóźnienia”.

Spojrzałem w twarz Marzeniu —Było odwieczne i stare, najstarsze z marzeń ludzkości

Potem szedłem w dół,I w dół —I tak bez zatrzymania.

Comments

Loading comments…