Wakacyjna
Wakacyjna
W dwuosnowy wiśniowe udrapować stół,A będzie jak matrona, obrus zaś jak roba,Co się kiściom lilaków ogromnie podoba,Przy bladości ich ząbków osłoniętych wpół.
Ty zaś w plisach, w koronkach, w skarpetkach do kostek,Z samowarem przebiegasz przez brzozowy mostek,Jakby węchem pędzelka Mehoffer go czuł,A Czajkowski podkładał pasiekami pszczół.
I jest Rano z tym wszystkim. Rano na dziewanny,Nadziewana podmuchem firanka od wnętrzaBielonego drewniaka, który w tle się spiętrzaPod cienie. I w podcieniach nasz posiłek ranny.
Posilenia się proszą rosomaki warg,Dobrej karmy żądają gronostaje ramion;Żeś zachłanną była i dotkliwą Panią,Przy talerzach masz teraz orientalny targ.
Ty zaś syta leniwie tym mocnym klaretem,Co niewiestną przecieka, a czyni kobietę,Ku błękitnym swe białka obracasz letargom.Ani zadrżysz wargą.
Comments
Loading comments…