Wdowiec (Grochowiak, 1956)
WDOWIEC
Wziąłem twój ślubny welon,W pomiętą zwinąłem gazetę —I było to takie brutalneJak ból.
A potem pantofle najczulsze,Łódeczki najmilsze, najdroższe,I w puszce od maggi schowałem kolczyki,Dwie krople rosy.
Nocą podzwaniam tą puszką,Płaczę nad paczką z welonem,Kopię w rozpaczy w krzesłoPuste,Zimne,Niedobre.
Mam jeszcze mydło po tobie,Którym mydliłaś piersi —Włosy mydliłaś gorące,I nos mydliłaś — i nos.
Całuję ten śliski kamyczek,Pożeram ten śliski kamyczek —Na jutro mi już nie starczy,Mój Boże, i zacznie się głód.
Comments
Loading comments…