Widzieli go

Widzieli go

Widzieli go, jak czytał Rilkego. Był młodszyO uśmiech ledwie tkliwy, ledwie zrozpaczony;Tak się uśmiecha kochanek, gdy powraca z godów,A droga wiedziePrzez poranny cmentarz.

(Jak nazwać zdumienie drobnym siewem rosy,A może już szronu wróblołapkim tropem,Który przebiega przez cmentarne ścieżki,Ubiera zmarłychW brabanckie koronki?)

Więc czytał w zdumieniu. Spod przymkniętych powiekSpoglądał w zimę, pełzającą z wolnaNa wzgórza — wczoraj jeszcze: w płomieniach winorośli,Na kraje — już przeszyte słodkim zimnym dreszczem.

Widzieli go, jak odkładał książkę. Kładł ją powoli,Długo żegnał dłonią ulatujący dotyk —Widzieli go raczejKładącego włosyCiemnej Uśpionej na pościeli złotej.

Comments

Loading comments…