Akt III
Warjat i zakonnica
„Ja czytam Biblję pod drzewem, a czas ucieka,I czają się narkotyki wśród słońcem, rosą i kwiatami okrytych krzewów,Pośród rannego wietrzyka powiewów.Mleka mi dajcie — mleka prosto od krowy,I jaj — prosto od kury;Chcę być zdrowy, chłop morowy,Chcę głowę trzymać do góry.Wtem małe pytanie: „poco? czy warto?“ —I gębą otwartąWchłonąłem wszystkie naraz jadyI jak chusta, jak papier, jak prześcieradło blady,Rzuciłem się w wir nieznanej bitwy z nieznanym wrogiem —Może szatanem jest, a może Bogiem.To nie jest żadna bitwa.To tylko: „Skróć cugle! Broń do ataku! Marsz!!To tylko w cudze czaszki wbity mych mózgów farsz“.
Comments
Loading comments…