Jaś (Jachowicz, 1916)
Jaś, niepomny na przestrogi,Zerwał kłosek blizko drogi,A że przykład wiele może,Prawie każdy skubał zboże.
Na odpust do CzerniakowaPobożnych śpieszyło wiele,Ludnej Warszawy połowaWyległa w ową niedzielę.Tak kłosek po kłosku znika,Rzednieje zboże nieznacznie.Wtem się nawija kalekaI o wsparcie prosić zacznie.Jaki taki go omija,Rzadko ręka wesprze czyja.Z westchnieniem rzekł Jasio tkliwy:— O, jakże on nieszczęśliwy!Czyby się każdy zubożył,Gdyby mu choć grosz położył;Ziarnko do ziarnka,Byłaby miarka.— Niebaczny Jasiu! — nauczyciel przerwał, —Czemuś o tem zapomniał, kiedyś kłosek zerwał?Pierwszą jest sprawiedliwość, dobroczynność potem;Jednej łzy skrzywdzonego nie opłacisz złotem.
Comments
Loading comments…