Jabłoń i chłopczyk (Jachowicz, 1916)

Wszedł chłopczyk do ogrodu, stanął przy jabłoni,I tak przemawia do niej:— Moja ty jabłoneczko, drzewko ukochane,O, jakież ty masz śliczne jabłuszka rumiane!Patrząc na twoje szczęście, serce się rozpływa.Na to jabłoń odpowie: — Tak, jestem szczęśliwa;Alem ja nie odrazu taką, jak dziś, była:Najprzód mnie ręka Boska ziarnkiem utworzyła.Byłam bardzo maleńką, kiedym wyszła z ziemi,Ledwie mnie kto mógł dojrzeć z listkami mojemi.Rosłam szybko, wesoło, przy Boskiej pomocy,W dzień świeciło mi słońce, rosę miałam w nocy;Kiedy deszczyk polewał pola i ogrody,I mnie się też dostało. Abym uszła szkody,Z czasem przychylna ręka podporę mi dała.Skorom po kilku latach już siły nabrała,Wiosna z wonnych kwiateczków uwiła wianuszek,A dziś mi Bóg łaskawy dał tyle jabłuszek.Tak, jak się ze mną działo, tak się z wami dzieje.W maleńkich pokładają rodzice nadzieję,Pan Bóg czuwa nad niemi, przełożeni strzegą,A kiedy dojrzałego już wieku dobiegą,Trudów, starań, zabiegów owoce przynoszą,Pożytkiem są dla kraju, rodziców rozkoszą.

Comments

Loading comments…