Kościółek (Jachowicz, 1916)
Samotnie stał kościółek skromny i ubogi.Okna poprzepalane, wydeptane progi,Dach miejscami zapadły, mchem okryty cały,Ściany, jak ogorzałe, zdaleka czerniały.Ale skoroś wszedł wewnątrz tej świątyni Pana,Niepojęta w twem sercu nastąpiła zmiana,Przyszedłeś z chmurnem czołem, wyszedłeś z wesołem:Nie jakobyś człowiekiem, ale był aniołem.Nikła wszelka uraza do ludzi na ziemi,Serce się przepełniało czuciami świętemi,
Cnota wdziękiem jaśniała, miłość własna brzydła,Każda rozkosz zmysłowa była bańką z mydła.Tym kościółkiem jest każde samotne ustronie,Kiedy serce pobożnem uczuciem zapłonie,Można w domu zapadłym, pod ubogą strzechą,Napawać się tem szczęściem, karmić tą pociechą.I gdzie jej szukać? niedaleka droga:Wszędzie możecie westchnąć do Boga,A On te cuda uczyniTak w lichym domku, jak i w wspaniałej świątyni.
Comments
Loading comments…