Owieczka wypieszczona (1850)
Była to owieczka biała,Niebieską wstążeczkę koło szyjki miała,A na téj wstążeczce był srebrny dzwoneczek:Bo téż to był klejnot ze wszystkich owieczek.Ależ tę baziulkę w pieszczotach chowali,Prawie nóżką ziemi dotknąć jéj nie dali;Kochali, jak dziécię, na rękach nosili.Trawką, kwiateczkami z rączki ją karmili.A owa owieczka tak bardzo schardziała:Że z braćmi, siostrami, bawić się nie chciała.Aż tu ktoś dziateczkom pieska podarował:Żeby ich zabawiał, i u nich się chował;Poszła w kąt owieczka. Czyż nie znacie dzieci?U nich to najmilsze, co nowo świeci.Musiała owieczka pójść w pole z innemi,Sama sobie trawki wyszukać po ziemi.
Lecz jéj to do smaku wcale nie przypadło,Nudne towarzystwo, nieprzyjemne jadło;Nie dla niéj, nie dla niéj cały ród bydlęcy,Ona siebie przecież za coś miała więcéj.A więc wszystkie od niéj owieczki stroniły,Nigdy się z tą wielką Panią niebawiły;Była nieszczęśliwą; jakże bydź nie miała?Gdy towarzyszkami swemi pogardzała.
Comments
Loading comments…