Pobożność (Jachowicz, 1924)
Był to pustelnik, od dawnego czasuMieszkał samotnie w głębi ogromnego lasu,Małą kapliczkę wykuł sobie w skale,Ku Boskiej chwale.Zaledwie zajaśniał dzionek,Już brzmiał głośno jego dzwonekNa wieżyczce zawieszonyA te wdzięczne jego tonyOdbijały się o drzewa.Klęka starzec, ręce wznosi,Drżącym głosem piosnkę śpiewa,Szczęśliwość cnoty, chwałę Boga głosi.Potem idzie do ogrodu,I w czoła pracuje pocie,Myśli zawsze przy Bogu, ręce przy robocie.Aż o południu odpoczął wśród chłodu,W altance ubogiej dar Boży pożywa.Surowe owoce, z ogrodu warzywa,I czysta z krynicy woda.Choć ubogi, on nieraz rękę poda,Niejednemu pomoc niesie,Co się w tym zabłąkał lesie.Dzwonek mu go tam sprowadził,
On go przyjął uprzejmie, na darni posadził,Uczęstował, pocieszył;A podróżny odpoczął i dalej pośpieszył.Poczciwy starzec, jak witał blask słońca,Z sercem wesołem czekał i dnia końca:Znowu się dzwonek odezwał z wieżyczki,Znowu się starzec udał do kapliczki,Ze świętą skruchą odmawiał pacierze.Powiedźcie mi dzieci szczerze,Czy wy myślicie,Że tak tylko możecie wieść pobożne życie?O! błędne wasze mniemanie,W każdym wieku, w każdym stanie,Otwarte do tego wrota;Lecz pierwszym warunkiem: cnota,Przy cnocie modlitwa, co z serca wypływa,Bez cnoty, Bóg mówi i wiara nieżywa.Pobożnemi być mogą i maleńkie dziatki,Niech słuchają ojca, matki,Staruszków, nauczycieli;Niech się każde, czem ma dzieli,O Bogu zawsze pamięta,Dobrem bliźnich niech będzie myśl jego zajęta;Niech z wszystkiemi w zgodzie żyje,A czy je chleb, wodę pije,Niechaj Bogu niesie dzięki.Bo to wszystko z jego ręki.Gdy nieszczęście go dotyka,Niech nie szemrze, nie narzeka,Niech się zgadza z wolą pana:Ta pobożność pożądana!
Comments
Loading comments…