Pokoik Zosi (Jachowicz, 1924)
Człowiek tak mało w życiu potrzebuje!Kiedy głód zaspokoi, wynurzy co czuje,Gdy skromne ma odzienie, przytułek chędogi;Dosyć dla niego, już on nie ubogi.Zosia to wszystko miała,Ale nie zawsze na tem przestawała:Chleb ją kłuł w ząbki, bo niedosyć biały,Chociaż go kilka razy pytelki owiały;Sukienka mocna i zgrabnaJuż nic nie warta, jeśli nie jedwabna;Pokoik wybielony, z umytą podłogą,
Miał postać za ubogą.I kiedy raz nad takim płacze pokoikiem,Zajeżdża wuj dobrodziej, co był kanonikiem:Przed niego się więc cała sprawa wytoczyła.„Otrzyj łzy — rzekł łagodnie — nie płacz Zosiu miła,Wierz mi, lubo dziecinko! to szczęścia nie daje:Ten szczęśliwy prawdziwie, co na swem przestaje.Przyjmuj z wdzięcznością, co masz z Boskiej ręki,Lepsze czy gorsze, równe złóż mu dzięki,Życie nasze podróżą, Zosinko kochana!A ta izdebka na popas ci dana.Bądź jej rada, i lepszej nie zazdrość nikomu,A Bóg cię za to mile powita w swym domu,I nie spyta się ciebie: jakieś miała sprzęty,Ale czyś wiodła żywot pożyteczny, święty.
Comments
Loading comments…