Przepiórki (Jachowicz, 1916)
Pośród bujnej pszeniczki złocistego lasu,Słodkiego przepióreczki używały wczasu,
W miękkiem gniazdeczku, ocienionem wkoło,Żyły spokojnie, wesoło.Mateczka je dzień cały same zostawiała,W wieczór dopiero wracała.Byłoż pisku co niemiara,Gdy do dzieci przepiórka zbliżała się stara.Jednego razu wołają ze łzami:— Mateczko! mateczko! ach, źle będzie z nami!
Pan tego pola szedł z synem, drżę cała,I mówił: — Czas do żniwa, pszeniczka dojrzała.Mateczko! mateczko! co się z nami stanie?Trzeba sobie zawczasu obierać mieszkanie.
Tak, tak doprawdy, i jam to słyszała,Jakżem też niecierpliwie mateczki czekała!Myślałam, że już trzeba zaraz się wynosić:Sąsiadów kazał jutro do żniwa zaprosić.— Kiedy tak — rzecze matka — nie bójcie się, dzieci!Żaden mu na wyskoki sąsiad nie poleci.I odleciała znowu... Wieczorem przybywa,Znowu z żalami gawiedź wyjeżdża piskliwa:— Mateczko! strach okropny, już zgubyśmy pewni,Już na jutro do żniwa zaproszeni krewni.O! słyszeliśmy dobrze, jak mówił do syna.Niech nas mateczka prędko przenosić zaczyna.— Nie bójcie się, dziateczki — matka odpowiada —Taką pomoc mieć będzie, jak i od sąsiada.
Śpijcie sobie spokojnie, a co usłyszycie,To mi powiecie.I odleciała znowu... Wieczorem przybywa,A dziatwa się do matki ze łzami odzywa:— Czy jeszcze się nie lękać? znów mówił do syna:O! już się ziarno z kłosa okruszać zaczyna,Zawiedli nas sąsiedzi, zawiedli nas krewni,Gdy się sami zabierzem, będzie pono pewniej.Jutro zaledwie słońce wyjdzie tylko z nieba,Zaraz, zaraz do sierpów zabierać się trzeba.
— Już teraz niema żartów, trzeba się wynosić.Póki tam kogoś kazał do pomocy prosić,Żyłyśmy tu bezpiecznie; dziś już niema rady.Kto się spuszcza na krewnych, albo na sąsiady,Buduje na powietrzu. Kto ufny sam sobie,Powie: Tak, dziś być musi, bo ja to sam zrobię,Niezawodnie dokona. Wynośmy się, dzieci,Ujrzymy tu żniwiarzy, gdy słońce zaświeci.Tak się stało, przepiórki odleciały dalej.Ojciec z synem szczęśliwie pszeniczkę zebrali.
Comments
Loading comments…