Słońce i księżyc (Jachowicz, 1924)

Kiedy na rozkaz wszechwładnego SłowaStanęła świata budowa,Na wspaniałym przestworze dwa światła zabłysły.Co miały nadal kreślić wymiar czasu ścisły.Jako dziewica w najświetniejszym stroju,Lub jak bohater gotowy do boju,Który na drodze sławy śmiałym staje krokiem,I wesoło błyska okiem,Wyszło słońce, niebiańskim blaskiem otoczone,Niosąc witą na skroni z wdzięcznych farb koronę.Ziemia odgłos radości wydała dokoła,Upiękniły się kwiaty, zawoniały zioła.Zazdrośnie drugie światło na słońce spojrzało.Bo mu zrównać nie zdołało,A dumą uniesione rzecze jaknajśmielej:„I dlaczegóż tron jeden dwóch monarchów dzieli?Dlaczegóż mam być drugim, gdy pierwszym być mogę?Któż mi do jej wielkości zatamował drogę?“Wtem gdy ostatni wyraz z ust mu się wymyka,Skrytym bólem strawione piękne światło znika;Rozpłynął się w powietrzu wdzięczny blask księżyca,I w drobnych gwiazd postaci ziemianom przyświeca.Stanął księżyc wybladły, jak grobowe cienie,Zawstydzony w pokorze leje łez strumienie,I rzecze do Wszechwładcy, z łkaniem przerywanem:„Zlituj się, Ojcze istot, nad mym nędznym stanem!“Ten, który na pokornych miłem rzuca okiem,Przesyła mu anioła z łaskawym wyrokiem.Błysło... a świetny poseł w powietrzu się wznosi,I tak żałującemu wolę Pana głosi:„Ponieważ blask słoneczny zazdrość w tobie wzniecił,Odtychczas przeciwnika będziesz blaskiem świecił,

A skoro ciemna ziemia po przed tobą stanie,Zniknie blask pożyczany, ciemność pozostanie.Przestań jednak gorzkiemi zalewać się łzami,Bóg tknięty twemi prośbami,Winę przebaczył, pokorę ocenił,I samo uchybienie w pomyślność zamienił;A po sprawiedliwości surowej wymiarze,Jego dobroć bez granic pocieszyć się każe:Wyjdziesz ze swej nicości, dawny tron osiędziesz,I świetne panowanie ze słońcem dzielić będziesz;A łzy, które wylałeś wśród żalu, pokuty,Zmienią się w balsam rosy po ziemi rozsutej,Która wszystko pokrzepi dobroczynnym darem,Cokolwiek nielitośnym zemdli słońce skwarem.“A gdy anioł dobroci pociechy weń leje,Odzyskał księżyc światło, którem dziś jaśnieje;Król nocy, otoczony gwiazdy iskrzącemi,Zaczął spokojny obieg naokoło ziemi,A gdy się zastanowi nad swą dawną winą,W postaci drobnych pereł, łzy mu z oczu płyną.

Comments

Loading comments…